Stoltenberg: inwazji Rosji można było uniknąć, gdyby NATO dostarczało Ukrainie wystarczająco broni po 2014 roku.


Broń dla Ukrainy powinna była zostać dostarczona już w 2014 roku - były sekretarz generalny NATO
Były sekretarz generalny NATO Jens Stoltenberg uważa, że gdyby kraje Sojuszu dostarczały Ukrainie broń po rozpoczęciu rosyjskiej okupacji w 2014 roku, można by uniknąć pełnowymiarowej wojny.
"Wojna rozpoczęła się nie w 2022 roku, ale w 2014 roku - z nielegalną aneksją Krymu i wprowadzeniem rosyjskich wojsk na wschodni Donbas latem 2014 roku. I sojusznicy z NATO udzielili pewnego wsparcia Ukrainie", - powiedział on w wywiadzie dla Politico, cytowany przez Ukrinform.
Były sekretarz generalny NATO wspominał, że jedną z jego pierwszych wizyt było w centrum szkoleniowym NATO w Jaworowie w 2015 roku.
"Pracowałem ciężko, próbując przekonać sojuszników z NATO do zrobienia więcej, dostarczenia większego wsparcia wojskowego, więcej szkoleń. Niektórzy sojusznicy to zrobili, ale było to względnie ograniczone, i przez wiele lat było to bardzo trudne, ponieważ polityka NATO zakładała, że NATO nie powinno dostarczać wsparcia bojowego Ukrainie", - powiedział Stoltenberg.
Z jego słów "nikt nie może powiedzieć z pewnością, ale... gdybyśmy zbroili Ukrainę bardziej po 2014 roku, moglibyśmy uniknąć rosyjskiej inwazji - przynajmniej podnieśliśmybyśmy próg dla pełnowymiarowej inwazji".
Gdyby kraje NATO dostarczyły przynajmniej część tej broni, którą dostarczyły począwszy od 2022 roku, "może naprawdę uniknęlibyśmy wojny, zamiast wspierać obronę Ukrainy w warunkach wojny", dodał.
Czytaj także
- Doradcy Bidena myśleli o wózku inwalidzkim dla niego w przypadku reelekcji – Axios
- Podolak powiedział, czy Zelensky jest gotów na rozmowy pokojowe nie z Putinem
- Administracja Trumpa niszczy sektor 'zielony': setki firm przygotowują się do opuszczenia USA
- Zaporożska AEZ pod okupacją: MAAE nie dostarcza wystarczających informacji do oceny bezpieczeństwa
- ICAO uznała Rosję za odpowiedzialną za katastrofę malezyjskiego 'Boeinga'
- WMSU: Krym stał się 'czarną dziurą' dla rosyjskich systemów obrony powietrznej